Zajmujesz się marketingiem? Weź udział w moich warsztatach! Szczegóły
Latający lampion, czyli tian deng. Według azjatyckich wierzeń unoszący się w górę lampion zabiera ze sobą wszystkie troski i problemy, a ludziom przynosi szczęście i bogactwo... fot. pixabay.com

Codzienność Czy to był dobry rok? Zdecydowanie tak, ale 2019 będzie jeszcze lepszy!

Bartek Matusiak 2018-12-31 13:33:43
Zazwyczaj nie robię podsumowań. Po prostu żyję - jak to się mówi - dniem dzisiejszym i jakimiś krótkoterminowymi planami. Wychodziłem do tej pory z założenia, że to co wczoraj, to już przeszłość. A to co będzie - nie może wykraczać za bardzo do przodu, bo żyjemy w dynamicznych czasach, gdzie perspektywa kilku lat, to trochę, jak wróżenie z fusów. Niemniej jednak chyba czas na zmiany. Po pierwsze pokusiłem się o podsumowanie tego mijającego roku, a po drugie wchodzę w Nowy Rok z poważnymi planami. 

Rok zacząłem się od realizacji postanowień z grudnia 2017 roku...

W grudniu 2017 postanowiłem sobie, że od stycznia biorę się za pisanie bloga. Tak na dobre. I faktycznie. Nakręciem się tak, jak niejeden palacz, który rzuca zawsze na koniec roku palenie. Już 2 stycznia pojawił się pierwszy w 2018 roku wpis pt. "Te postanowienia noworoczne wbiły mnie w fotel i zmotywowały do sporych zmian". Co ciekawe, pisałem w nim o... postanowieniach. Tu cytat: "Choć ja zawsze pół żartem, pół serio, tak teraz mocno na poważnie. Zawsze śmiałem się z postanowień noworocznych, ale tym razem wziąłem je sobie do serca, a przy okazji zmieniłem ich miejsce w swoim mózgu - ze strefy banału przeniosłem je do strefy priorytetów. Jak się domyślacie, rozpisałem sobie kilka celów na 2018 rok. Jestem jednak tak nakręcony, że zacząłem niektóre realizować już po świętach". Niestety, smucę się, bo nie udało się tych postanowień w 100 procentach zrealizować. Ale w związku z tym, że są ponadczasowe - dodaję je do listy na 2019 i przy okazji wam polecam je dodać. Wracając do postanowień z 2017... W styczniu pojawiły się jeszcze dwa wpisy. W lutym i marcu było już gorzej. Wręcz słabiutko. Dopiero w IV kwartale wziąłem się do roboty. Od tamtej pory regularnie staram się pisać przynajmniej raz w tygodniu. Choć to pewnie i tak za mało, prawda? Idźmy dalej. 

Nakręciłem się na góry i... wlazłem na najwyższy szczyt Polski

Jeśli pamiętacie, to wicie, że w styczniu 2018 roku na Nanga Parbat rozegrał się dramat. Tomek Mackiewicz i Elizabeth Revol próbowali zdobyć szczyt. I - z tego, co wiadomo - udało im się, ale... Tomek już do domu nie wrócił. Pisałem o tym w tekście "Mackiewicz zdobył w końcu ten cholerny szczyt i choć został na górze, to szalenie inspiruje". Z jednej strony wydarzenie to trochę mnie przeraziło i tym samym zniechęciło do realizowania kolejnego postanowienia z 2017 roku pt. "wejdę w tym roku na Rysy!". Musiałem się motywować, nakręcać, czego dowodem był wpis "Co mają góry, że ciągną nas tak bardzo do siebie?". Pisałem wówczas: "Wiecie już, że ostatnio obudziłem w sobie drzemiące od kilku lat pragnienie wyjścia w góry. Ale nie takiego wyjścia w kapciach czy sandałach na Kasprowy. Raczej wyjścia z tym całym sprzętem - kaskiem, kijkami, rakami, czekanami… A że nie jestem typem, który więcej gada niż robi - postawiłem sobie cel. Wejść jeszcze w pierwszej połowie bieżącego roku na Rysy. I udało się. A raczej uda". I słowo ciałem się stało. Relacja z "wyprawy" została zatytułowana "Wszedłem na Rysy i na tym na pewno nie koniec, jeśli chodzi o moje górskie wyprawy!". Emocjonalna, ale i z kolejną obietnicą w tle. Obietnicą, którą spełniłem, bo w październiku ponownie stałem na szczycie największej polskiej góry. Z tą małą różnicą, że tym razem wybrałem się sam, czym pochwaliłem się w tekście "Rysy po raz kolejny zdobyte, ale tym razem bez towarzystwa. I tak też będzie ze słowackim Gerlachem, słoweńskim Triglavem i austriackim Großglocknerem!". Ale ponieważ nie samymi górami człowiek żyje... 

Obejrzałem najlepszy serial na świecie i wybrałem się po raz pierwszy na imprezę dla blogerów

Rok 2018, to dla mnie trochę taki rok Netflixa. Już w styczniu w tekśćie "Bezdyskusyjnie Netflix dołącza do grona moich ulubionych marek", pisałem, że to ciekawa platforma i zarazem bardzo intuicyjna w obsłudze, ale... ma niestety jedną wadę - uzależnia na maksa! To właśnie dzięki Netflixowi obejrzałem wszystkie sezony jednego z najlepszych serialów ever (nie biorę pod uwagę "Przyjaciół" i "Teorii wielkiego podrywu"), czyli "Peaky Blinders". Steven Knight popełnił naprawdę świetny serial, a Cillian Murphy zagrał w nim fenomenalnie! Chłopaki z brytyjskiego Birmingham dosłownie mnie porwali, co koumunikowałem z kolei w tekście "Jeśli ostatnio jestem niedostępny w sieci, to dlatego, że porwali mnie gangsterzy z Peaky Blinders". Do dziś soundtrack towarzyszy mi w domu i pracy. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon Peaky! Co do imprezy dla blogerów... Ta z kolei nie porwała mnie jakoś mocno, ale... Jak pamiętacie - zainspirowała do czegoś. I chyba na wyrost pochwaliłem się tym w tekście "See Bloggers zainspirowało mnie do uruchomienia własnego kanału na YouTube!". Jak to jednak mówią - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tj. znalazłem kilka inspiracji, poznałem dobrze YouTube'a. Własny kanał dorzucam do postanowień na 2019 rok. Tak na poważnie. Odpalę go w końcu, cholera jasna!  

Pojechałem z konkubiną do Krakowa na Pearl Jam i z córeczkami na Woodstock do Kostrzyna nad Odrą!

Choć jakoś nigdy nie przepadałem za Pearl Jam'em (moje serce biło mocniej m.in. do nutek Soundgarden, Nirvany, Stone Temple Pilots, Alice in Chains, Mad Season, Audioslave, Mudhoney, Green River, Melvins, TAD, itd.), postanowiłem zobaczyć ich koncert na żywo. Tak się złożyło, że grali w Krakowie. Choć w Tauron Arenie było zimno, jak w psiarni (przez gamonia, który źle ustawił klimatyzację), koncert uznałem za odjazdowy. Nie obyło się bez podsumowania na blogu: "Pearl Jam dał czadu w Tauron Arenie w Krakowie. To był naprawdę świetny koncert!". Wydaje mnie się, że koncert nakęcił mnie (i moją konkubinę chyba troszkę) na dalsze muzyczne przygody. Oznajmiłem najpierw światu, że "Wstąpił we mnie szatan! Jadę z moimi córkami na Woodstock, czy jak kto woli Pol'and'Rock Festival!", a później, że "Zrobiliśmy to! Pojechaliśmy na Pol'And'Rock Festival i mamy na koncie kolejne świetne doświadczenia!". I nie będę ściamniał - było to wyzwanie, ale nie żałuję! Moje córki będą mogły się pochwalić za lat kilka, że mając po kilka lat były na jednym z największych festiwali rockowych w tej części Europy (ja na Woodstock trafiłem pierwszy raz dopiero, jak miałem naście lat) i że widziały na żywo Borata!  

Udało się wykończyć oszustów z MediaMarket24.pl i uruchomić projekt ZUZA Inspiruje!

Jakoś tak w maju 2018 spotkało mnie przykre doświadczenie. Trafiłem na sklep internetowy, który chciał mnie wydy... tzn. oszukać. O całym zdarzeniu napisałem tekst o wymownym tytule: "Uważajcie na MediaMarket24.pl, bo sklep myśli, że jest dla idiotów". Rozpętała się burza. Pod moim wpisem pojawiały się dziesiątki, a później setki komentarzy. Interweniowali też sami oszuści. Nie obeszło się bez kolejnej publikacji "Zanim kupicie w MediaMarket24.pl, lepiej przeczytajcie to oświadczenie sklepu". Rzecz jasna, nie odpuściłem i nie usunąłem z bloga wpisów, które przestrzegały przed MediaMarket24.pl. Otrzymałem (i - o zgrozo - nadal otrzymuję!) od was dziesiętki wiadomości na Messengerze z pytaniem "jak odzyskać kasę?". Cieszę się, że wielu z was faktycznie ją odzyskało, ale nie brakuje pewnie takich, którzy sobie darowali i... stracili po kilkaset, a może nawet kilka tysięcy złotych. Na szczęście - o czym pisałem w tekście "To już chyba koniec MediaMarket24.pl, choć ciekawość mnie zżera, czy do akcji wkroczyła policja?" - sklep przestał sprzedawać jakiekolwiek produkty. Choć dziś dotarła do mnie informacja, że w sklepie pojawiły się znowu iPhone'y za 800 złotych! UWAŻAJCIE ZATEM I DAJCIE ZNAĆ ZNAJOMYM, ABY NIE OMIJALI TEN SKLEP SZEROKIM ŁUKIEM I NIE KUPILI BADZIEWIA, KTÓRE RZEKOMO JEST NOWE! Zmieniając temat i tym samym schodząc na bardziej przyjemny grunt... Po kilku tygodniach przygotowań, udało się w ostatnim kwartale 2018 roku odpalić bloga mojej konkubiny. Blog nazwya się ZUZA Inspiruje. Szerzej o tym projekcie pisałem w tekście "Mnie Zuza inspiruje codziennie, ale mam nadzieję, że od dziś także i was będzie inspirować!". I faktycznie mam nadzieję, że dacie się zainspirować. Warto w postanowieniach na 2019 uwzględnić kwestie odżywiania. Tym bardziej, jeśli macie dzieci. Daje do myślenia np. tekst "Decyzje, które podejmiemy dziś, zaważą na długości życia oraz stanie zdrowia naszych dzieci i wnuków". Gwarantuję wam, że każde słowo jest tam prawdziwe. Koniecznie zatem zajrzyjcie na tego bloga. Dodam przy okazji, że projekt nabiera rozpędu a w 2019 roku będzie o nim głośno. Ale tymczasem ciiii... 

Rok kończę biznesowymi planami na 2019 i zamierzam być cholernie konsekwentny...

Kilka dni temu pochaliłem się, że pracuję nad nowym formatem szkoleń, które startują już w 2019 roku. Przyznałem, że "Będę szkolił działy marketingu z... digital marketingu! To będzie dooobre szkolenie!". I to bez wątpienia będzie jedno z tych grudniowych postanowień, które na bank zrealizuję w Nowym Roku. Do listy dołączam oczywiście wspomniany wcześniej start kanału na YouTube. Wierzę, że pomoże mi w tym Casey, który - jak wiecie z tekstu "Rudy wąs Krzysztofa Gonciarza wcale mi nie przeszkadza, ale to Casey Neistat coraz częściej pojawia się na ekranie mojego TV" - szalenie mnie ostatnio inspiruje. I to by było na tyle. Nie chcę głośno wypowiadać wszystkich postanowień, ale... lista jest długa. Zamierzam być konsekwentny. Życzę wam równie ambitnego nastawienia i... pamiętajcie, że te wszystkie postanowienia, plany należy spisać na kartce, bo dopiero wtedy będą miały siłę! Innej opcji nie nie uznaję. Uwierzcie. Sprawdza się! Tymczasem... wszystkiego, co najlepsze w 2019 roku kochani!  






Tagi:
#100cznia#adam bielecki#adam ringer#alice in chains#alicja jabłonowska#allegro#antoine griezmann#bartosz stawiarz#binge race#binge watching#biznes#bytów#casey neistat#chanel#chris cornell#cillian murphy#costa coffee#crowdfunding#customer experience#customer journey map#daniel goleman#danijel subašić#david hogg#dzieci#ec1#eddie vedder#edukacja#emma gonzales#facebook#fake influencer#firma#freshmail#gabriel macht#garbage designer#gdańsk#green caffe nero#grzegorz mogilewski#gucci#hare kryszna#hellen downie#house of cards#hugo lloris#ivan perišić#ivan rakitić#jakub cyran#janina bąk#janusz gołąb#jarosław kaczyński#jazz#kaszuby#kawa#kazimierz#kevin spacey#kraków#krzysiek zalewski#krzysztof gonciarz#książe harry#kuba łukaszewski#kupa#kylian mbappé#łódź#luka modrić#maciej lewiński#maciej orłoś#mapa podróży klienta#march for our lives#marketing#mateusz grzesiak#mediamarket24#meghan markle#minionki#nadir dendoune#nanga parbat#negocjacje#netflix#nirvana#ola bogusławska#opener festival#parkland#patricia gucci#patrick adams#patronite#patryk wojciechowski#paul pogba#paweł sala#peaky blinders#pearl jam#personal digital curator#pharrell williams#phi concept#pis#polandrock festival#postanowienia#radzka#rahim blak#rodo#rodzina#rysy#see bloggers#simplicity designer#social media#socjomania#soundgarden#soundrive fest#starbucks#start up#stefan tompson#steven knight#stuart diamond#swps#sylwester wardęga#synagoga izaaka#tata#tatry#teatr palladium#ted kaczynski#ted sarandos#tomek mackiewicz#tomek palak#trójmiasto#triangulacja#unskilledworker#w garniturach#whois#wojtek mazolewski#work life balance#wspinaczka#zakupy internetowe#zawody przyszłości#zdrowie#zuza skalska