Zajmujesz się marketingiem? Weź udział w moich warsztatach! Szczegóły
Andrea Camastra przywitał nas w drzwiach... fot. Pan Matusiak

Inspiracje Czy po kolacji w SENSES, najlepszej polskiej restauracji z gwiazdką Michelin, poszedłem na kebaba?

Pan Matusiak 2019-06-28 16:07:43
Wszędzie tam, gdzie toczą się rozmowy na temat gwiazdkowych restauracji, zawsze słyszy się niemależe to samo - zobaczysz, jak wyjdziesz z takiej restauracji, to i tak pójdziesz na kebaba! Cholera, no nie! Byłem kilka dni temu z Zuzą w warszawskiej restauracji SENSES i szczerze - prawie pękliśmy z przejedzenia! Poważnie. Ilość przystawek, dań i deserów powaliła nas na kolana!

Andrea Camastra nie zapłacił mi za napisanie tego tekstu

Tajemnicą nie jest, że agencja, którą zarządzam pracuje dla SENSES, a dokładniej wpiera restaurację w działaniach marketingowych. To my stworzyliśmy nową stronę restauracji, to my dbamy o social media i to my dbamy o to, aby w restauracji pojawiali się goście, którzy chcą przeżyć prawdziwą ucztę dla zmysłów. A piszę o tym od razu na wstępnie, aby uniknąć komentarzy w stylu "ta, ile ci za to zapłacili?", albo "niezła wazelinka". Dobrze wiecie, że na tym blogu nie ma wazeliny. Jeśli coś mi się nie podoba, to o tym piszę. Jeśli jest dokładnie na odwrót - również nie żałuję literek. A tym bardziej jeśli temat dotyczy marek. Bo marki to przecież część naszego świata, część naszego życia i należy o nich dużo mówić, a nawet oceniać je. Bo dzięki temu, te gówniane, które nie dbają o swoich klientów - znikną prędzej czy później z rynku. I tak pisałem już o tym "Dlaczego piję kawę w Green Caffè Nero, a nie Starbucksie czy Costa Coffee?", a także o Wine Taste w tekście "Poznajcie Piotra Kameckiego i Wine Taste, czyli miejsce, w którym zaopatruję się ostatnio w świetne wina...". W obu przypadkach były to szczere do bólu opinie. Zero wazeliny. Tak jak tym razem. Zapewniam zatem, iż Andrea Camastra, szef kuchni SENSES (notabene kucharz, który znajduje się na liście 100 najlepszych kucharzy świata!), nie zapłacił mi za pisanie o nim dobrze. Ani grosza. 

Dzień przed wizytą w SENSES zaczęły się pojawiać emocje...

Tak samo, jak przed kolacją w DIFFERENT (tu tekst, jeśli nie wiecie o co chodzi: "Wybrałem się na kolację w ciemności do DIFFERENT. Czy było warto?"), tak i teraz pojawiły się emocje. A czy będzie wyjątkowo? A czy będzie smacznie? A czy obsługa zaskoczy? Itp. itd. Tak już niestety mam. Dumam, dumam, dumam. Traktuję bowiem takie chwile, jak duchowy rozwój, pewnego rodzaju inspirację. Ale do rzeczy. Weszliśmy kilka minut po 18. Przywitał nas w drzwiach sam Andrea. Różne słyszy się w Warszawce opinie na jego temat, ale ja go szanuję i wychodzę z założenia, że tak utytułowany kucharz nie może być „normalny”! Bo „normalni ludzie” nie osiągają takich sukcesów! Andrea - o czym więcej na www.sensesrestaurant.pl - może pochwalić się przyznanym w 2019 roku tytułem jednego ze stu najlepszych kucharzy na świecie według magazynu „Le Chef”, a ponadto tytułami “Chef of The Year North England”, “Chef of the Future 2015” oraz “Chef of the Year 2017” według przewodnika Gault&Millau. Można znaleźć o nim informacje nawet w encyklopedii Oksfordzkiej i w The Diners Club® 50 Best Discovery Series! Domyślacie się więc, że moje emocje z tyłka się nie wzięły. Siedasz do stolika i za chwilę będziesz wcinać to, co przygotuje najlepszy z najlepszych! Mega!

Kolacja w SENSES zaczęła się od przystawek... 

W SENSES do wyboru są trzy rodzaje tzw. menu degustacyjnego. Co to oznacza? A tyle, że nie można wejść do restauracji i zamówić sobie frytek i schabowego. Je się to, co szef kuchni danego dnia przygotuje. I tak, do wyboru jest tzw. Picolo menu, Medio menu i Grande menu. Jak się domyślacie - największe jest Grande. I najdroższe. Do wszystkich trzech można zamówić dodatkowo wine pairing, czyli mówiąc po ludzku - otrzymać do każdego dania idelanie dopasowane wino. I do tego świetne historie opowiadane przez sommeliera! Nasza kolacja z Grande menu zaczęła się niewinnie... Ośmiornica z boczkiem, oszukane oliwki, deska serów oraz zielona kulka, czyli mizeria, którą trzeba było włożyć do buzi w całości. Wspomnieć muszę również o pieczywie... O wypiekanych na miejscu chlebach i własnej roboty maśle, w tym truflowym. No po prostu GE-NIAL-NE! Ale zgodnie ze wskazówkami kelnerów, nie objadaliśmy się tym pieczywem. Ostrzegali, że nie doszliśmy nawet do połowy menu! Tuż po chwili na stole pojawiała się sola, mule, karczoch. Później prześliczne pierogi, łosoś, kanapka z psztatem, jagnięcina i bakłażan... I to był ten moment, kiedy nagle zrozumieliśmy, iż kebaba po kolacji faktycznie już nie będzie! Dowiedzieliśmy się, że za nami ponad połowa menu. Na stole cała gama kieliszków, a w tym moje ulubione, czyli RIEDEL. W każdym kieliszku perfekcyjnie dobrane wina. Kelnerzy jednak nie pozwolili nam odpocząć. Na stole pojawił się chłodnik, później przepiórka BBQ i grzaniec. Ufff... I choć żołądek mówił już "DOŚĆ, CHOLERA, DOŚĆ!", płynnie przeszliśmy do... deserów! Smaku Monte do dziś nie mogę zapomnieć. To najlepszy deser ever! No, obok szarlotki i tiramisu w wykonaniu Adrei. Zmysł smaku oszalał. Na koniec kelner przyniósł nam... cygaro! I nie zapomnę chyba miny Zuzy, która oświadczyła stanowczym głosem, że ona dziękuje, bo... nie pali! Ja również nie, ale cygara nie odmówiłem. Było kruche i cholernie słodkie, ale dałem radę... I tak oto po ponad 3 godzinach degustacji (tak, tyle trwała nasza uczta, a przerw między przystawkami, daniami, czy deserami praktycznie nie było!) dotarliśmy do końca. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to była prawdziwa uczta, wręcz najlepsze jak do tej pory doświadczenie kulinarne. Nie mam też wątpliwości, że gwiazdka Michelin, którą restauracja posiada od 2016 roku jest w pełni zasłużona, zaś Andrea to wybitny kucharz! Jeśli zatem chcecie kogoś wam bliskiego zaskoczyć wyjątkowym prezentem - szczerze polecam kolację w SENSES! 

PS Niebyłbym fairm gdybym nie dodał, że obsługa w dechę. I wielki szacunek dla nich za to zapieprzanie przez 3 godziny! Przy okazji dziękujemy za zapakowanie na wynos tego genialnego pieczywa! Tak wiem, nie wypada, bo gwiazdkowa, bo kij w tyłku, itd., ale w SENSES pracują normalni ludzie i sami zaproponowali, aby zjeść ich pieczywo na śniadanie! To było bardzo pozytywne! 

PS 2 Jeśli chcecie zobaczyć fotorelację z kolacji w SENSES, zapraszam na mój profil na Instagramie






Tagi:
#100cznia#adam bielecki#adam ringer#alice in chains#alicja jabłonowska#allegro#antoine griezmann#bartosz stawiarz#binge race#binge watching#biznes#bytów#casey neistat#chanel#chris cornell#cillian murphy#costa coffee#crowdfunding#customer experience#customer journey map#daniel goleman#danijel subašić#david hogg#dzieci#ec1#eddie vedder#edukacja#emma gonzales#facebook#fake influencer#firma#freshmail#gabriel macht#garbage designer#gdańsk#green caffe nero#grzegorz mogilewski#gucci#hare kryszna#hellen downie#house of cards#hugo lloris#ivan perišić#ivan rakitić#jakub cyran#Jamie oliver#janina bąk#janusz gołąb#jarosław kaczyński#jazz#kaszuby#kawa#kazimierz#kevin spacey#kraków#krzysiek zalewski#krzysztof gonciarz#książe harry#kuba łukaszewski#kupa#kylian mbappé#łódź#luka modrić#maciej lewiński#maciej orłoś#mapa podróży klienta#march for our lives#marketing#mateusz grzesiak#mediamarket24#meghan markle#minionki#morten lund#nadir dendoune#nanga parbat#negocjacje#netflix#nirvana#ola bogusławska#opener festival#parkland#patricia gucci#patrick adams#patronite#patryk wojciechowski#paul pogba#paweł sala#peaky blinders#pearl jam#personal digital curator#pharrell williams#phi concept#pis#polandrock festival#porn hub#postanowienia#radzka#rahim blak#ricky gervais#rodo#rodzina#rysy#see bloggers#simplicity designer#social media#socjomania#soundgarden#soundrive fest#starbucks#start up#stefan tompson#steven knight#stuart diamond#swps#sylwester wardęga#synagoga izaaka#tata#tatry#teatr palladium#ted kaczynski#ted sarandos#tomek mackiewicz#tomek palak#trójmiasto#triangulacja#unskilledworker#w garniturach#whois#wine taste#wojtek mazolewski#work life balance#wspinaczka#zakupy internetowe#zawody przyszłości#zdrowie#zuza skalska